Tak, przyznaję się bez bicia – nie wpadłam sama na tytuł tego bloga. Niemniej postanowiłam go na potrzebę sytuacji wykorzystać – na potrzebę mojego nigdziebycia.

Mam na imię Karolina i jestem nigdzie. Czy też wszędzie, jak kto woli. Zawieszona pomiędzy Czymś a Czymś Innym, nieokreślona, pół obecna. Moje życie w dużej części jest tylko na niby. Chciałabym, żeby to się skończyło. Uwierzyłam – a przynajmniej planuję uwierzyć – w funkcję terapeutyczną blogowania, i spróbuję za jego pomocą wyrwać się z marazmu i depresji, która coraz szczelniej mnie obejmuje tymi swoimi czarnymi mackami.

A o czym będzie? O książkach, z pewnością. Kiedyś czytałam kilka tygodniowo, dziś ciężko mi przeczytać jedną w miesiącu. O filmach. O kulturze. O fotografii, którą dawniej żyłam. O związkach. I właściwie o wszystkim, co mi przyjdzie na myśl. Przepraszam z góry, bo na myśl często przychodzą mi głupoty.

Tak więc zapraszam. Niezbyt liczę na to, że ktoś mnie odwiedzi, ale jakże byłoby to krzepiące! Zaraz zabieram się do popełnienia mojej pierwszej „pełnoprawnej” notki, a więc au revoir, do zobaczenia potem!

 

Karolina

Reklamy