Nie jestem szczególną fanką fantastyki, nigdy nie byłam. Oczywiście, jest kilku autorów, których wyobrażone światy niezmiennie robią na mnie wrażenie, i do takich należy od zawsze Terry Pratchett. Znamy go i kochamy głównie za „Świat dysku”, a więc 36 tomów czystego szaleństwa. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy wpadł mi w ręce… poradnik dla kociarzy jego autorstwa.

Tak, Terry Pratchett popełnił książkę absolutnie dla mnie niespodziewaną. „Kot w stanie czystym. Kampania na rzecz prawdziwych kotów” nie ma fabuły, nie zawiera ani krztyny czarodziejstwa, nie występuje tam nawet mój ulubiony bohater Śmierć. Spotykamy za to Kota – ale nie konkretnego Mruczka czy Wolfganga, a każdego prawdziwego kota, który kiedykolwiek stąpał po matuli Ziemi. Dowiadujemy się, jak owego Prawdziwego Kota rozpoznać, gdzie go znaleźć, czym karmić, a także jakie zabawy ów Kot lubi, jak dba o higienę i jak okazuje ludziom czułość. A każde słowo to szczera prawda, co potwierdzam jako kociara z urodzenia.

„Kot w stanie czystym (…)” to po prostu zbiór jakże trafnych spostrzeżeń opisanych w sposób lekki, miły i zabawny. Czytając, śmiałam się w głos, i to w głos do takiego stopnia, że mój Luby zaczął się nieco niepokoić. Niemniej zupełnie naturalnym wydaje się, by Prawdziwy Miłośnik Kotów zarechotał, mając przed oczami taką oto sytuację:

Kara w ogóle nie działa na Prawdziwe koty. Bo Prawdziwe koty nie wiążą kary z wykroczeniem. Jeśli o nie chodzi, to krzyki, lecące na niskich trajektoriach kapcie oraz głośne i cierpliwe przemowy są tylko przejawami ogólnej słabości kleksów. Żeby przetrwać, wystarczy skulić się na chwile, popatrzyć wielkimi oczami i dalej robić swoje.

Kto miał do czynienia z Kotem, zna to na wylot. I owszem, może nie ma wielkiego sensu w czytaniu czegoś, co się doskonale wie, ale czy nie miło jest przekonać się, że nie tylko my zakochaliśmy się w Futrzastym Absurdzie?

(Warto zwrócić uwagę również na komiczne ilustracje Graya Jolliffe’a, stanowiące popularną ostatnio wiśniówkę na torcie)

Kot Terry’ego Pratchetta wabi się Edypuss, a jakie imiona noszą Wasi ulubieńcy?

Reklamy