Tagi

, , , , , , , , ,

Ach, co to był za koncert… Tak, to wczoraj nadeszła ta wiekopomna chwila – Czesław Śpiewa(ł) w Synagodze. Widziałam już niejeden jego koncert, niejedno piwo z nim wypiłam, więc nie spodziewałam się tych ogromnych emocji, które przez cały występ mi towarzyszyły.

Przede wszystkim było to wspaniałe widowisko – odbył się prawdziwy festiwal świateł, i bardzo żałowałam, że nie wzięłam aparatu. Kolory zmieniały się w zależności od nastroju i tempa muzyki, a dodam, że w takim miejscu efekt był nader spektakularny. 

Pełna podziwu byłam też, jak zwykle zresztą, dla muzyków. Wszyscy grali na co najmniej jednym instrumencie, co więcej – swobodnie się nimi w czasie koncertu wymieniali, i jeszcze chórki robili. Ja ani grać, ani śpiewać nie potrafię, więc wyobraźcie sobie moją zazdrość…;)

Czesław tymczasem robił szoł bardzo w swoim stylu, jakże dobrze ja to znam. Między piosenkami zabawiał publiczność niemalże kabaretowymi numerami, za to śpiewał tak energetycznie i emocjonalnie, że na wielu twarzach widziałam łzy. (A dodam, że twarze te miały i 12, i 20, i 50 lat, bo taki był przekrój wiekowy publiczności). Na swojej twarzy natomiast łez nie widziałam – z powodów oczywistych – ale czułam, że przez półtorej godziny ciekną mi ciurkiem, i co dziwne – nawet się tego nie wstydzę.

Śpiewane było wszystko: Miłosz, Debiut, Pop i – co ucieszyło mnie chyba najbardziej – stare numery mojego najukochańszego Tesco Value, tak więc każdy fan Czesława znalazł coś dla siebie. A po koncercie Czesia można było spotkać w pobliskiej Mleczarni, i sporo żeńskiej części publiczności się napatoczyło:)

Jeśli więc lubicie choć trochę jego muzykę, a może i jego samego, bardzo bardzo bardzo gorąco polecam Wam Czesława koncerty, dla mnie to są niesamowite emocje, niepowtarzalne. Polecam również wizytę w samej Synagodze Pod Białym Bocianem – to miejsce było jeszcze kilka lat temu ruiną, dziś jest wyjątkowo piękne, i na pewno godne zobaczenia.

A jakie koncerty Wy wspominacie najlepiej?

Reklamy