Tagi

, , , , ,

Ach, cóż to był za weekend.

Niestety, Noc Muzeów ominęła mnie prawie całkiem. Do Wrocławia wróciłam późno i udało mi się zajrzeć jedynie do Centrum Kultury Muzułmańskiej. Chęci do dalszego zwiedzania były, a i owszem – zabrakło jednak sił i miejsc parkingowych w centrum.

Mimo wszystko nie żałuję (choć plany były wielkie, a lista muzeów rozpisana, opisana numerkami, gwiazdkami i wykrzyknikami), bo sobota minęła mi na oddychaniu świeżym powietrzem, przytulaniu malutkich kaczuszek i pstrykaniu. Postanowiliśmy odpocząć i wybraliśmy się do Piotrkowic niedaleko Trzebnicy. Hasaliśmy więc po łąkach, odwiedziliśmy pałac i ‚trupiarnię’ – stare mauzoleum, jednym słowem – naładowaliśmy akumulatory. Po raz pierwszy od kilku miesięcy miałam w rękach aparat, i efekty są… cóż, makabryczne. Wypadłam z wprawy, a może nigdy jej nie miałam, wystarczy powiedzieć, że nie zadowoliło mnie ani jedno z dwustu zrobionych zdjęć. Na taki stan rzeczy nie mogę pozwolić, dlatego biorę się ostro za treningi fotograficzne, których efekty już niebawem będziecie mogli tu oglądać.

A póki co – kilka makabr prosto z dolnośląskich łąk (wystarczy kliknąć na miniaturę):

Advertisements